"Eutanazja, dlaczego szanować swoje życie aż do jego naturalnego zgonu"
 - dr Jack Willke (02.04.2000r.)

  

 Serdecznie witam bardzo drogich nam gości. Są nimi dr. Jack Willke oraz państwo Kowalewscy. Nasi słuchacze mieli okazję się z nimi spotkać, choćby podczas piątkowej konferencji prasowej w galerII państwa Porczyńskich w Warszawie. Dr. Wilkie uczestniczy w wielu spotkaniach w Częstochowie, Łodzi, Krakowie, Oświęcimiu od 40 lat jest praktykującym lekarzem w swoim rodzinnym miasteczku Cinanatie w Ohio, w USA. Z jego inicjatywy powstała Międzynarodowa Federacja Obronców Życia, której prezydentem jest do dnia dzisiejszego. Państwo Kowalewscy, którzy towarzyszą panu doktorowi, są jego bliskimi współpracownikami w Polsce. Witam serdecznie, więcej powiedzą o sobie sami. Oddaję głos

Pani Kowalewska
Pan dr. Willke jest obrońcą życia z wielkim doświadczeniem. W USA przez wiele lat prowadził narodowy ruch RIGHT TO LIFE - to jest podobny ruch do naszego Ruchu Obrony Życia - w wymiarze całych Stanów Zjednoczonych. Prowadzi Instytut Life Issues, który prowadzi badania naukowe odnośnie tych kwestII. Jest lekarzem o specjalności ginekologiczno- położniczej. Taki ginekolog jest nam wszystkim potrzebny, z taką praktyką, z takim doświadczeniem . Doktor. zdawał sobie sprawę, że potrzebne są argumenty rzeczowe, że potrzebna jest wiedza i nauka w naszej batalII o życie. W Polsce znamy pierwszą książkę pana dr. Jacka Willke, która miała tytuł: "Aborcja, Pytania i odpowiedzi", opublikowaną przez nas w 1991 r. No, ale to wszystko, co dotyczy życia, cała ta konfrontacja toczy się dalej, i pomimo że w Polsce udało się wiele rzeczy zrobić, wiele rzeczy jest jeszcze przed nami, przychodzi trend z zachodu też taki bardzo niepokojący, wskazujący na to, że będziemy mieli te same problemy, które mają tam. Mianowicie jest to problem eutanazji. My w zeszłym roku zauważyliśmy, że ten temat zaczął się pojawiać w Polsce. Zaczęły się publiczne rozmowy w radiu i telewizji. Zaczęły się pojawiać ekstremalne przypadki, pokazujące że życie ludzkie jest względne, że są sytuacje, w których powinno się podjąć decyzję o zabiciu kogoś, kogo kwalifikujemy jako niewartego życia. Ten problem w tych dyskusjach cechuje się tym, że dyskutanci nie znają tematu. My sami tej tematyki nie znamy, bardzo wiele rzeczy jest niewiadomych. Nie bardzo możemy się bronić. Nasze społeczeństwo nie jest jeszcze zagrożone tą prawdziwą eutanazją. Nasi lekarze są tutaj bardzo jednoznaczni. Kodeks etyki lekarskiej bardzo jasno stawia sprawę związaną z tym, że lekarz ma się pacjentem opiekować a nie zabijać. Istnieje przecież przysięga Hipokratesa. Ostatnie oświadczenie Izb Lekarskich w lutym z okazji dnia chorych też jest bardzo jednoznaczne, odcinające się od akceptacji eutanazji. Musimy podziękować naszym polskim lekarzom, to jest dla nas wszystkich bardzo ważne. Tym bardziej ważne, im trudniejsza jest ta sytuacja dzisiaj tu w Polsce, w sluzbie zdrowia. Myślę, że powinniśmy więcej wiedzieć, na czym polega to zagrożenie. Co do nas przychodzi, jak to się na świecie odbywa. Jakie zagrożenia są najcięższe i dlaczego. Dlatego zaprosiliśmy pana Jacka Willke. Dlatego też przygotowaliśmy w języku polskim jego najnowszą książkę. Po polsku tytuł brzmi: "Życie czy śmierć, stare i nowe tajemnice eutanazji" Tę książkę już można nabyć. Jeśli ktoś chciałby ją nabyć, to można to również zrobić drogą listowną czy telefoniczną. Pod starym adresem, mianowicie: Jaśkowa Dolina42/2, 80 - 286 GDAŃSK

Wystarczy podać, że taką książkę chce się nabyć i ją wyślemy. Będzie to możliwość zapoznać się z tym, co mówi pan dr. Willke i uzbroić się pewną wiedzą na tą konfrontację, która przyjdzie. Oddajemy jednak głos panu dr. Jackowi Wilkie, który gości w Polsce na zaproszenie HUMAN LIFE INTERNATIONAL i KLUBU PRZYJACIÓŁ LUDZKEIGO ŻYCIA.

Pan dr. Willke,
Serdecznie dziękuję Ewo. 10 lat minęło jak byłem ostatnio w Polsce. Kiedy byłem tu ostatnim razem, wtedy przedstawiałem polskie wydanie książki "Aborcja, pytania i odpowiedzi". Rozumiem, że przydała się wam ta książka, w dyskusjach przy zmianie prawa, dotyczącego aborcji. Także przyjeżdżam jeszcze raz, ale po to by państwa ostrzec, a jednocześnie przywożę jeszcze jedną książkę ze sobą. Chciałbym ostrzec państwa na temat eutanazji. Eutanazja jest taką sytuacją, kiedy lekarz zabija pacjenta. Jest to, myślę, definicja bardzo prosta i zrozumiała dla wszystkich. Ale ludzie mówią mi że to w Polsce nigdy nie będzie miało miejsca. My nie będziemy czegoś takiego robić. Mam nadzieję, że mają rację. Ale niestety na ścianach są napisy, wystarczy popatrzeć na sytuację demograficzną. Jeśli państwo zwrócicie uwagę, w przeszłości struktura naszego społeczeństwa przyjmowała kształt piramidy. U podstawy była zawsze duża liczba ludzi młodych i czym ludzie byli starsi, tym było ich mniej, także u góry czubek piramidy był wąski. Ale dzisiaj okazało się, że obróciliśmy tę piramidę do góry nogami. Mamy coraz mniej ludzi młodych na dole, a coraz więcej ludzi starszzych na górze. No i fakt tutaj jest taki, że na przeciętną Polkę przypada 1,5 dziecka. A to jeszcze uwzględniając fakt, że aborcyjna sytuacja jest dobra, bo nie zabijacie tych 160000 dzieci, które zabijaliście kiedyś. Można powiedzieć, że te dzieci bawią się dziś u waszych stóp. W ostatnim roku według oficjalnych danych zabito "tylko" 250 dzieci. Nawet to jest za dużo, i myślę, że trzeba by powstrzymać i to. Ale nadal jest tylko 1,5 dziecka na mamę. Oczywiście, nie jest to tak tragicznie jak w innych krajach, np. Niemcy czy Austriacy mają tylko 1,2 dziecka na mamę. W Rosji i RumunII tylko 1 dziecko, albo trochę mniej. Ale to po prostu jedynie oznacza, że wasze społeczeństwo wymiera trochę wolniej niż ich. Ale w zasadzie, jeżeli się przyjrzymy, jeśli chodzi o współczynnik urodzeń , w końcu w społeczeństwie będzie coraz więcej i więcej ludzi starych i coraz mniej i mniej ludzi młodych. Młodzi ludzie są w wieku produkcyjnym, którzy płacą podatki i oni opiekują się także ludźmi starszymi. Ale jak duży ciężar w przyszłości będą oni w stanie udźwignąć? Kiedy stracimy całkowicie równowagę w tym względzie, wtedy usłyszy się głosy proponujące rozwiązania. Ludzie, którzy będą proponować coś, co według nich rozwiąże eutanazja. Rozwiązanie to będzie wyglądało tak, że trzeba będzie usunąć część tych starych ludzi i zabić ich. Myślę, że by ten proces zrozumieć trzeba spojrzeć na historię. W książce piszę dość dużo na ten temat. Wpierw spójrzmy na Niemcy. Przyjrzyjmy się niemieckiemu programami eutanazji. Stało się to przed II wojną światową. To nie był pomysł Hitlera. Hitler tolerował to i pozwalał na to, ale on tego nie zaczął. I w zasadzie musimy pamiętać wtym momencie, że tu w ogóle nie chodziło o Żydów. Było to skierowane do niemieckich obywateli czystej krwi aryjskiej Zaczęło się to od profesorów psychiatrII i większości instytucji medycznych. To byli bardzo sławni profesorowie. Oni podjęli taką decyzję, że są takie formy życia ludzkiego, które nie są warte przeżycia. I to oni skonstruowali pierwsze komory gazowe. I to było w największym ze szpitali psychiatrycznych w Niemczech. To oni zabili pierwszych pacjentów. Byli beznadziejnie ludzie umysłowo chorzy. Potem skierowali się w kierunku domu w Berlinie. Była to placówka, która opiekowała się dziećmi chorymi umysłowo, w bardzo ciężkim stanie. I zabili te dzieci, które były najbardziej upośledzone. A potem, jeśli chodzi o dorosłych czy dzieci, skierowali się też w kierunku tych pacjentów, którzy nie byli aż tak chorzy, jak ci pierwsi. I można powiedzieć, że te kryteria, które były używane przy selekcji pacjentów ulegały dewaluacji. Także po upływie 4 lat szpitale psychiatryczne w Niemczech zostały opróżnione. Ale ludzie w Niemczech zaczęli się denerwować. Niedawno odwiedzili swoją ciocię, która była chora i wyglądała na zupełnie zdrową, a tutaj nagle przychodzi coś pocztą: urna z prochami i akt zgonu. Podane jest, że ona nagle umarła, ale zbyt wiele cioć umierało w ten sposób. Ludzie zaczęli podejrzewać że coś jest nie porządku i stali się niespokojni. Także Hitler zarządził żeby przerwać ten projekt. Przeniósł komory gazowe do obozów koncentracyjnych. Ale jeśli już ustanowili, że można zabijać ludzi, którzy mają jakieś defekty, on zabrał się za zabijanie całegj rasy, którą uznał za rasę z defektem, czyli podludzi. Pewna część tych lekarzy została skazana w Norymberdze. I wszyscy jednogłośnie mówili, że to już się nigdy więcej w dziejach ludzkości nie powtórzy. Ale niestety to się znowu powtarza. Dzieje się to w HolandII. 5 lat temu. Pani doktor, która zabiła swoją matkę - była to bardzo tragiczna sytuacja, niemniej ona ją zabiła. Oskarżono ją o morderstwo, ale sędzia orzekł że nie będzie jej karać. Stwierdził, że to jest zabójstwo z litości. Dalej idąc, w ten sposób poinformowa,ł że każdy inny lekarz, który w takich samych warunkach zabije swojego krewnego, nie będzie karany. To stworzyło precedens. Inni lekarze zaczęli też to robić. Ale potem była następna sytuacja, następna sprawa, następny przypadek i w przeciągu tych lat wskazania, które zezwalają na eutanazję w HolandII, zaczęły się coraz bardziej rozszerzać i liberalizować. Także dzisiaj Holandia ma prawo stworzone przez sędziów. Parlament nigdy nie uchwalił żadnego prawa legalizującego eutanazję. W tym roku dyskutowali na ten temat, ale prawo zostało stworzone przez sędziów. Pewnego dnia znajdą się tacy, którzy zaczną nas przekonywać, że to prawo nie jest w końcu takie złe. Ale jeśli jesteś człowiekiem z siwym włosem na skroni i przyjęty do szpitala w HolandII, w przeciągu krótkiego czasu ktoś do ciebie zadzwoni czy przyjdzie i za niewielkie pieniądze zaproponują taką usługę, że będą monitorowali twój proces leczenia, po to, żeby twój lekarz nie był w stanie cię zabić. Taka jest tam sytuacja dzisiaj. No tak, ale powiedzą, że sędziowie tutaj nie wiedzą o takich wskazaniach , i będzie cała dyskusja na temat tych wskazań. Ludzie , jeśli usłyszą o tym bardzo ograniczającym regulaminie , ktoś może powiedzieć :"to w końcu jest dość logiczne, to nie jest takie złe, może powinniśmy dla szczególnych przypadków zostawić taką furtkę".

Jakie są te punkty tego regulaminu?

Po pierwsze, żądanie pacjenta o eutanazję musi być woluntarystyczne, on nie może być do tego przymuszany. Pacjent musi być o zdrowych zmysłach. Żądanie musi być powtarzane. Pacjent musi cierpieć niewyobrażalny ból. Musi być kilku lekarzy, którzy zgadzają się na eutanazję. Są formularze rządowe do wypełnienia. Na końcu jeszcze takie pojęcie, którego Anglicy nie tłumaczą, ale my powiemy, że jest to siła wyższa . Holenderskie słowo, które oznacza: "próbowaliśmy wszystkiego, nic więcej nie jesteśmy w stanie zrobić, to jest jedyne rozwiązanie." Także na logikę wyglądają one jako trochę ograniczające, prawda? Ale w praktyce większość lekarzy wszystkie te punkty ignoruje. Jestem prezydentem Międzynarodowej Federacji Obrońców Życia. Mam jedno biuro w Ameryce, a drugie biuro przeprowadziliśmy do Amsterdamu. Ja podjąłem tę decyzję bo tam właśnie zabija się pacjentów, a ja jestem lekarzem i w ten sposób poznałem także wielu holenderskich lekarzy. Moi przyjaciele nie uprawiają eutanazji, ale znają takich, którzy to robią. Także słyszę najróżniejsze historię z życia. Chciałbym opowiedzieć dwie takie krótkie historie. Mam takiego przyjaciela, który jest lekarzem ogólnym w Rotterdamie. Opiekował się starszym małżeństwem, oni starzeli się, ale mieszkali oboje w swoim domu i opiekowali się sobą nawzajem. Ten doktor wyjechał na weekend poza miasto W poniedziałek rano przesłuchał swoją automatyczną sekretarkę i oto usłyszał głos tej kobiety. Mówiła: "Panie doktorze, proszę jak najszybciej przyjechać do mnie" - a więc pojechał. Przywitała go w drzwiach, łzy w oczach i powiedziała: "Panie doktorze, dlaczego on zabił Johna? John nie chciał umrzeć". Co się więc tam stało? John zaczął w sobotę kasłać, w niedzielę wezwali lekarza. On go osłuchał i stwierdził, że jest wczesna faza zapalenia płuc. Dał mu zastrzyk i po godzinie człowiek już nie żył. "Dlaczego on go zabił? John nie chciał umrzeć?"

Inna historia. Inny z moich przyjaciół przyjął pacjentkę do szpitala. Zrobili wszystkie testy i w piątek wieczorem w zasadzie diagnoza była już gotowa. Ma raka, któty zaczął się rozprzestrzeniać. Także on zaproponował jej, żeby została przez weekend w szpitalu, a w poniedziałek zrobią posiedzenie i rozstrzygną, jak ją leczyć. Przyszedł do niej w poniedziałek, patrzy, a w łóżku jest inna kobieta. Poszedł do ordynatora, pyta się, na jaki odział przenieśli panią Wanderhof. On na to powiedział:

" Dokonaliśmy na niej eutanazji." "Zabiliście ją?"

"No, ale PANIE DOKTORZE, ONA MIAŁA PRZECIEŻ RAKA, i to już się rozprzestrzeniało. I tak pewnie nie byłby pan w stanie jej wyleczyć."

"No tak, ale ona przecież jeszcze w zeszłym tygodniu na własnych nogach przyszła do tego szpitala, nie odczuwała bólu."

"No tak panie doktorze, właściwie ma pan rację, ale ... no, ...potrzebowaliśmy łóżka."

Oba te zdarzenia były przypadkami, kiedy lekarz zabija pacjenta. Ale w HolandII te sytuacje są legalne. Zarówno Niemcy jak i Holandia pokazują to, przed czym chciałem państwa ostrzec. Nie wolno nigdy pozwolić na to, żeby powstał precedens, żebyśmy mieli pierwszy przypadek zabicia pacjenta, ponieważ od tego momentu rozpoczniemy taką równię pochyłą. Oczywiście, my wiemy, że lekarze w Polsce nie zabijają swoich pacjentów. Także nasi słuchacze nie muszą się tego obawiać. Moje ostrzeżenie jest innego rodzaju, nie chciejcie, żeby kiedykolwiek zaczęli. Musimy sobie przecież zdać sprawę, że ludzkie życie dla jest absolutną wartością dla Polaków. Życie nie ma relatywnej wartości. W Polsce ma ono wartość absolutną, jest bezcenne. Jest to świętość życia. Ale w momencie, kiedy pierwszy pacjent zostanie zabity, wtedy oznacza to, że przyklejamy cenę do ludzkiego życia. I wtedy mówimy, że ma ono jednak jakąś względną wartość. Ale ceny mają to do siebie, że ulegają obniżeniom. I jak będzie pierwszy przypadek, zaczną zabijać następnych i następnych. I z tego powodu nie można pozwolić, żeby miało miejsce to pierwsze zabójstwo. Oczywiście, znacznie więcej można mówić na temat eutanazji. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na ten bolesny problem, a potem przejdziemy do pytań.
Kiedy cała propaganda za eutanazją się zaczyna, wtedy media świeckie bardzo często promują eutanazję, a także IPPF (INTERNATIONAL PLANNING PARENTHOOD FOUNDATION), i cała armia ludzi która jest za aborcją, też wtedy za tym idzie. Prawie wszyscy będą wtedy za eutanazją i będą argumentować, że musi być zalegalizowane, dlatego że ludzie bardzo cierpią. Straszny, niewyobrażalny ból! Ból od, którego nie można się uwolnić, a przecież nikt nie chce bolesnie cierpieć . I potem będą mówić, że muszą mieć legalną eutanazję, bo to będzie z litości. Ale w HolandII naprawdę zabijają pacjentów. Zgadnijcie państwo, jaki % żąda eutanazji na skutek tego, że bleśnie cierpią ? Tylko 5%. W stanie Oregon od niedawnego czasu jest takie prawo, które pozwala na eutanazję, jednak przez dwa lata ani razu nie żądano eutanazji, dlatego że cierpią boleśnie. A jak często dzieje się to w HolandII? Wiemy że na pięć zgonów jedna śmierć jest na skutek eutanazji. I wcale się te statystki nie poprawiają, jest coraz gorzej. Myślę, że to daje nam tematyczne podstawy do naszych dalszych rozmów. 

Słuchaczka:
Tu mówi Angelika z HolandII. Jestem studentką medycyny w Amsterdamie i właśnie chciałam poprzeć wszystko, co pan doktor mówi na antenie , bo ja słyszałam nieraz od lekarzy, którzy się chwalą studentom ilością dokonanych eutanazji. To dzieje się codziennie. Lekarze domowi wcale nie chcą świadczyć pomocy. W ciągu 10 lat wydają kilka recept, a poza tym nie pomagają, nie zapisują lekarstw. Chciałam się zapytać o adres tej federacji w Amsterdamie, o której pan doktor już mówił.

Dr. Willke:
Jeszcze wcześniej ta pani pytała się o niepełnoletnich, była taka sprawa miej więcej dwa lata temu. Nastolatek poszedł do psychiatry, cierpiał na kliniczną depresję. Chciał skończyć ze swoim życiem. Psychiatra dał mu truciznę. Wziął ją zatem i popełnił samobójstwo. Psychiatra trafił przed sąd, został oskarżony o morderstwo, ale sędzia powiedział, że to była legalna eutanazja. Przypomnę tu o problemie depresji. Jeśli się popatrzy na wszystkie samobójstwa świata, 95% popełniają ludzie, którzy są w klinicznej depresji. Kliniczna depresja jest chorobą biokliniczną . Może być ona leczona, są na nią lekarstwa .Jeśli się ją odpowiednio leczy i depresja zniknie, to żądanie EUTANAZJI TEŻ WTEDY ZNIKA. Jednakże jest legalne zabijanie nieletnich tylko dlatego, że cierpi na depresję i tego żądają.

Słuchaczka:
Czy pan doktor dostrzega taką prawidłowość, że wszelkie takie wypaczenia cywilizacyjne, jakimi są wszystkie totalitaryzmy w tej postaci zwyrodniałej demokracji, które prowadzą do eutanazji, aborcji, doprowadzą nie wiadomo do czego jeszcze?. Czy pan dr potwierdzi, że za podstawę tych zwyrodnień służy kłamstwo i zgoda na kłamstwo w życiu publicznym? Żeby skutecznie zwalczać te zwyrodnienia, czy nie należałoby promować prawdę, a kłamstwo piętnować i eliminować, bez względu na to czy się nam wydaje, że jest ono dla nas w danej chwili szkodliwe czy nie? Jeśli podzielimy kłamstwo na szkodliwe i nieszkodliwe, i na to nieszkodliwe się zgodzimy, to z czasem stanie się one szkodliwe, doprowadzi do wielkiej szkody. Czy pan się z tym zgodzi?

DR. Willke:
Myślę, że nauka na ten temat dotarła do nas na bardzo dawno temu. Mojżesz zniósł to z góry, jest to przykazanie Boże, że nie powinniśmy kłamać. Nie jesteśmy w stanie rozwiązać kłamstw innej osoby, opowiadając własne kłamstwa. Tak jak nie jesteśmy w stanie rozwiązać przemocy używając samemu przemocy. Nie, musimy zawsze mówić prawdę. Musimy cały czas mówić prawdę. Zdaję sobie sprawę że nie jesteśmy w stanie wyeliminować wszystkich kłamstw z życia publicznego, ale Pismo Święte nam mówi, że to szatan jest ojcem kłamstwa. A my wiemy, że on będzie się tu kręcił do końca świata. Myślę, że nie powinniśmy używać metod szatana. Musimy zawsze kontynuować mówienie prawdy, to jest najlepsza droga.

Słuchacz:
Jeszcze nawiąże do odbytej kiedyś audycji i telefonu z HolandII, gdy taki młody człowiek zkontatował naszą polskość, że my nie rozumiemy ile kosztuje opieka nad chorymi, starszymi gdy nie ma pieniędzy i trzeba coś z tym zrobić. Zastanawiam się, czy są jakieś powiązania z firmami ubezpieczeniowymi. Może pan doktor powiedzieć coś na ten temat. Mają w tym jakieś interesy, że ludzie którzy całe życie płacili emeryturę, przeżywają swoją starość o wiele krócej. To tyle. Z Panem Bogiem.

Dr. Willke:
Słyszałem na temat problemów, jakie Polska przechodzi w tej chwili, jeśli chodzi o służbę zdrowia. Zrozumiałem, że Polska jest w trakcie transformacji ekonomicznej i społecznej. Ten stary układ się zmienia, a jak my mówimy po angielsku, ten nowy system ma jeszcze bóle porodowe i nie wszystko jest na swoim miejscu. Ten problem, o którym pan mówi, napotykam w każdym kraju, w którym jestem. Jest oczywistością że wy Polacy musicie sobie poradzić. Musicie postarać się, żeby każdy obywatel miał minimalną opiekę zdrowotną na porządnym poziomie. I myślę, że jest to prawda, że są tacy ludzie, którzy umierają, którzy mogliby być uratowani, może gdyby dostępna była terapia, która jest dostępna na świecie. Nawet są miejsca w USA, gdzie są takie problemy, i tam też powinna nastąpić pewna korekta. Pytano się, czy to nie jest czasem taka forma ukrytej eutanazji? Myślę, że nie , ponieważ eutanazja jest tylko wtedy, gdy pacjent zostaje w sposób celowy zabity przez lekarza. To jest coś, czemu można jeszcze zapobiec prawnie. To jest jednoznaczne i celowe działanie. Nie chciałbym, żeby znaczenie tego słowa uległo ewolucji, aby tego samego słowa używać do innych znaczeń. Pamiętajmy, że eutanazja jest wtedy, gdy lekarz zabija pacjenta. Nie używajmy tego słowa do czegoś innego.

Jeśli mogę być wyrazicielem myśli naszego słuchacza, on zadał pytanie, czy czasami firmy ubezpieczeniowe, czy też różne fundusze emerytalne nie są przypadkiem zainteresowane eutanazją, aby po prostu później nie wypłacić rent czy emerytur.? Tak to zrozumiałem. Proszę bardzo.

Pani Kowalewska
Jeśli chodzi o firmy ubezpieczeń emerytalnych, to sytuacja nie jest tu w żaden sposób powiązana, ponieważ te fundusze, które są gromadzone, są dziedziczone. Także niezależnie od tego czy pacjent żyje czy nie, nie gra to żadnej roli. Natomiast jeżeli chodzi o ubezpieczenia zdrowotne, to mamy tutaj problem bardzo poważny i myślę, że tutaj dr Willke może powiedzieć, jak to wygląda w USA.

Dr Willke
W USA ludzie z reguły wykupują własne ubezpieczenie zdrowotne. Z reguły jest to płacone przez firmę, w której pracują. Ale mogą też wykupić na własną rękę. Ale są też tacy ludzie, którzy przez całe życie nie wykupują ubezpieczenia zdrowotnego. Ale jest jeszcze opieka społeczna i ci ludzie mogą trafić do klinik publicznych, albo do szpitala, do tzw. departamentów dla pacjentów z zewnątrz i tam otrzymują opiekę medyczną. Także w moim kraju jest pewna opieka dla wszystkich. Ale jeśli chodzi o firmy ubezpieczeniowe, oczywiście prawdą jest , że zabić pacjenta jest na pewno taniej, niż leczyć go w sposób bardzo kosztowny. Jest to taki pośredni sposób, oczywiście my w Ameryce nie zabijamy pacjentów i myślę, że polscy lekarze w przyszłości też nie będą tego robić. Ale czasami dana opieka czy terapia nie jest dostępna. Mogę dać taki przykład ze stanu Oregon. W momencie kiedy zalegalizowano to zabójstwo z asystą, departament finansujący służbę zdrowia ogłosił, że recepty na te trucizny będą bezpłatne. Ale krótko potem ogłosili też, że ograniczają dopłatę do recept, które były na preparaty ograniczające ból. Myślę, że ta motywacja jest oczywista. I to jest niewątpliwie złe.

Archiwum/RM