|
Serdecznie
witam bardzo drogich nam gości. Są nimi dr. Jack Willke oraz państwo
Kowalewscy. Nasi słuchacze mieli okazję się z nimi spotkać,
choćby podczas piątkowej konferencji prasowej w galerII państwa
Porczyńskich w Warszawie. Dr. Wilkie uczestniczy w wielu
spotkaniach w Częstochowie, Łodzi, Krakowie, Oświęcimiu od 40
lat jest praktykującym lekarzem w swoim rodzinnym miasteczku
Cinanatie w Ohio, w USA. Z jego inicjatywy powstała Międzynarodowa
Federacja Obronców Życia, której prezydentem jest do dnia
dzisiejszego. Państwo Kowalewscy, którzy towarzyszą panu
doktorowi, są jego bliskimi współpracownikami w Polsce. Witam
serdecznie, więcej powiedzą o sobie sami. Oddaję głos
Pani
Kowalewska
Pan dr. Willke jest obrońcą życia z wielkim doświadczeniem. W
USA przez wiele lat prowadził narodowy ruch RIGHT TO LIFE - to
jest podobny ruch do naszego Ruchu Obrony Życia - w wymiarze całych
Stanów Zjednoczonych. Prowadzi Instytut Life Issues, który
prowadzi badania naukowe odnośnie tych kwestII. Jest lekarzem o
specjalności ginekologiczno- położniczej. Taki ginekolog jest
nam wszystkim potrzebny, z taką praktyką, z takim doświadczeniem
. Doktor. zdawał sobie sprawę, że potrzebne są argumenty
rzeczowe, że potrzebna jest wiedza i nauka w naszej batalII o życie.
W Polsce znamy pierwszą książkę pana dr. Jacka Willke, która
miała tytuł: "Aborcja, Pytania i odpowiedzi",
opublikowaną przez nas w 1991 r. No, ale to wszystko, co dotyczy
życia, cała ta konfrontacja toczy się dalej, i pomimo że w
Polsce udało się wiele rzeczy zrobić, wiele rzeczy jest jeszcze
przed nami, przychodzi trend z zachodu też taki bardzo niepokojący,
wskazujący na to, że będziemy mieli te same problemy, które
mają tam. Mianowicie jest to problem eutanazji. My w zeszłym
roku zauważyliśmy, że ten temat zaczął się pojawiać w
Polsce. Zaczęły się publiczne rozmowy w radiu i telewizji. Zaczęły
się pojawiać ekstremalne przypadki, pokazujące że życie
ludzkie jest względne, że są sytuacje, w których powinno się
podjąć decyzję o zabiciu kogoś, kogo kwalifikujemy jako
niewartego życia. Ten problem w tych dyskusjach cechuje się tym,
że dyskutanci nie znają tematu. My sami tej tematyki nie znamy,
bardzo wiele rzeczy jest niewiadomych. Nie bardzo możemy się
bronić. Nasze społeczeństwo nie jest jeszcze zagrożone tą
prawdziwą eutanazją. Nasi lekarze są tutaj bardzo jednoznaczni.
Kodeks etyki lekarskiej bardzo jasno stawia sprawę związaną z
tym, że lekarz ma się pacjentem opiekować a nie zabijać.
Istnieje przecież przysięga Hipokratesa. Ostatnie oświadczenie
Izb Lekarskich w lutym z okazji dnia chorych też jest bardzo
jednoznaczne, odcinające się od akceptacji eutanazji. Musimy
podziękować naszym polskim lekarzom, to jest dla nas wszystkich
bardzo ważne. Tym bardziej ważne, im trudniejsza jest ta
sytuacja dzisiaj tu w Polsce, w sluzbie zdrowia. Myślę, że
powinniśmy więcej wiedzieć, na czym polega to zagrożenie. Co
do nas przychodzi, jak to się na świecie odbywa. Jakie zagrożenia
są najcięższe i dlaczego. Dlatego zaprosiliśmy pana Jacka
Willke. Dlatego też przygotowaliśmy w języku polskim jego
najnowszą książkę. Po polsku tytuł brzmi: "Życie czy śmierć,
stare i nowe tajemnice eutanazji" Tę książkę już można
nabyć. Jeśli ktoś chciałby ją nabyć, to można to również
zrobić drogą listowną czy telefoniczną. Pod starym adresem,
mianowicie: Jaśkowa Dolina42/2, 80 - 286 GDAŃSK
Wystarczy
podać, że taką książkę chce się nabyć i ją wyślemy. Będzie
to możliwość zapoznać się z tym, co mówi pan dr. Willke i
uzbroić się pewną wiedzą na tą konfrontację, która
przyjdzie. Oddajemy jednak głos panu dr. Jackowi Wilkie, który
gości w Polsce na zaproszenie HUMAN LIFE INTERNATIONAL i KLUBU
PRZYJACIÓŁ LUDZKEIGO ŻYCIA.
Pan dr.
Willke,
Serdecznie dziękuję Ewo. 10 lat minęło jak byłem ostatnio w
Polsce. Kiedy byłem tu ostatnim razem, wtedy przedstawiałem
polskie wydanie książki "Aborcja, pytania i
odpowiedzi". Rozumiem, że przydała się wam ta książka, w
dyskusjach przy zmianie prawa, dotyczącego aborcji. Także przyjeżdżam
jeszcze raz, ale po to by państwa ostrzec, a jednocześnie przywożę
jeszcze jedną książkę ze sobą. Chciałbym ostrzec państwa na
temat eutanazji. Eutanazja jest taką sytuacją, kiedy lekarz
zabija pacjenta. Jest to, myślę, definicja bardzo prosta i
zrozumiała dla wszystkich. Ale ludzie mówią mi że to w Polsce
nigdy nie będzie miało miejsca. My nie będziemy czegoś takiego
robić. Mam nadzieję, że mają rację. Ale niestety na ścianach
są napisy, wystarczy popatrzeć na sytuację demograficzną. Jeśli
państwo zwrócicie uwagę, w przeszłości struktura naszego społeczeństwa
przyjmowała kształt piramidy. U podstawy była zawsze duża
liczba ludzi młodych i czym ludzie byli starsi, tym było ich
mniej, także u góry czubek piramidy był wąski. Ale dzisiaj
okazało się, że obróciliśmy tę piramidę do góry nogami.
Mamy coraz mniej ludzi młodych na dole, a coraz więcej ludzi
starszzych na górze. No i fakt tutaj jest taki, że na przeciętną
Polkę przypada 1,5 dziecka. A to jeszcze uwzględniając fakt, że
aborcyjna sytuacja jest dobra, bo nie zabijacie tych 160000
dzieci, które zabijaliście kiedyś. Można powiedzieć, że te
dzieci bawią się dziś u waszych stóp. W ostatnim roku według
oficjalnych danych zabito "tylko" 250 dzieci. Nawet to
jest za dużo, i myślę, że trzeba by powstrzymać i to. Ale
nadal jest tylko 1,5 dziecka na mamę. Oczywiście, nie jest to
tak tragicznie jak w innych krajach, np. Niemcy czy Austriacy mają
tylko 1,2 dziecka na mamę. W Rosji i RumunII tylko 1 dziecko,
albo trochę mniej. Ale to po prostu jedynie oznacza, że wasze
społeczeństwo wymiera trochę wolniej niż ich. Ale w zasadzie,
jeżeli się przyjrzymy, jeśli chodzi o współczynnik urodzeń ,
w końcu w społeczeństwie będzie coraz więcej i więcej ludzi
starych i coraz mniej i mniej ludzi młodych. Młodzi ludzie są w
wieku produkcyjnym, którzy płacą podatki i oni opiekują się
także ludźmi starszymi. Ale jak duży ciężar w przyszłości będą
oni w stanie udźwignąć? Kiedy stracimy całkowicie równowagę
w tym względzie, wtedy usłyszy się głosy proponujące rozwiązania.
Ludzie, którzy będą proponować coś, co według nich rozwiąże
eutanazja. Rozwiązanie to będzie wyglądało tak, że trzeba będzie
usunąć część tych starych ludzi i zabić ich. Myślę, że by
ten proces zrozumieć trzeba spojrzeć na historię. W książce
piszę dość dużo na ten temat. Wpierw spójrzmy na Niemcy.
Przyjrzyjmy się niemieckiemu programami eutanazji. Stało się to
przed II wojną światową. To nie był pomysł Hitlera. Hitler
tolerował to i pozwalał na to, ale on tego nie zaczął. I w
zasadzie musimy pamiętać wtym momencie, że tu w ogóle nie
chodziło o Żydów. Było to skierowane do niemieckich obywateli
czystej krwi aryjskiej Zaczęło się to od profesorów
psychiatrII i większości instytucji medycznych. To byli bardzo sławni
profesorowie. Oni podjęli taką decyzję, że są takie formy życia
ludzkiego, które nie są warte przeżycia. I to oni skonstruowali
pierwsze komory gazowe. I to było w największym ze szpitali
psychiatrycznych w Niemczech. To oni zabili pierwszych pacjentów.
Byli beznadziejnie ludzie umysłowo chorzy. Potem skierowali się
w kierunku domu w Berlinie. Była to placówka, która opiekowała
się dziećmi chorymi umysłowo, w bardzo ciężkim stanie. I
zabili te dzieci, które były najbardziej upośledzone. A potem,
jeśli chodzi o dorosłych czy dzieci, skierowali się też w
kierunku tych pacjentów, którzy nie byli aż tak chorzy, jak ci
pierwsi. I można powiedzieć, że te kryteria, które były używane
przy selekcji pacjentów ulegały dewaluacji. Także po upływie 4
lat szpitale psychiatryczne w Niemczech zostały opróżnione. Ale
ludzie w Niemczech zaczęli się denerwować. Niedawno odwiedzili
swoją ciocię, która była chora i wyglądała na zupełnie
zdrową, a tutaj nagle przychodzi coś pocztą: urna z prochami i
akt zgonu. Podane jest, że ona nagle umarła, ale zbyt wiele cioć
umierało w ten sposób. Ludzie zaczęli podejrzewać że coś
jest nie porządku i stali się niespokojni. Także Hitler zarządził
żeby przerwać ten projekt. Przeniósł komory gazowe do obozów
koncentracyjnych. Ale jeśli już ustanowili, że można zabijać
ludzi, którzy mają jakieś defekty, on zabrał się za zabijanie
całegj rasy, którą uznał za rasę z defektem, czyli podludzi.
Pewna część tych lekarzy została skazana w Norymberdze. I
wszyscy jednogłośnie mówili, że to już się nigdy więcej w
dziejach ludzkości nie powtórzy. Ale niestety to się znowu
powtarza. Dzieje się to w HolandII. 5 lat temu. Pani doktor, która
zabiła swoją matkę - była to bardzo tragiczna sytuacja,
niemniej ona ją zabiła. Oskarżono ją o morderstwo, ale sędzia
orzekł że nie będzie jej karać. Stwierdził, że to jest zabójstwo
z litości. Dalej idąc, w ten sposób poinformowa,ł że każdy
inny lekarz, który w takich samych warunkach zabije swojego
krewnego, nie będzie karany. To stworzyło precedens. Inni
lekarze zaczęli też to robić. Ale potem była następna
sytuacja, następna sprawa, następny przypadek i w przeciągu
tych lat wskazania, które zezwalają na eutanazję w HolandII,
zaczęły się coraz bardziej rozszerzać i liberalizować. Także
dzisiaj Holandia ma prawo stworzone przez sędziów. Parlament
nigdy nie uchwalił żadnego prawa legalizującego eutanazję. W
tym roku dyskutowali na ten temat, ale prawo zostało stworzone
przez sędziów. Pewnego dnia znajdą się tacy, którzy zaczną
nas przekonywać, że to prawo nie jest w końcu takie złe. Ale
jeśli jesteś człowiekiem z siwym włosem na skroni i przyjęty
do szpitala w HolandII, w przeciągu krótkiego czasu ktoś do
ciebie zadzwoni czy przyjdzie i za niewielkie pieniądze
zaproponują taką usługę, że będą monitorowali twój proces
leczenia, po to, żeby twój lekarz nie był w stanie cię zabić.
Taka jest tam sytuacja dzisiaj. No tak, ale powiedzą, że sędziowie
tutaj nie wiedzą o takich wskazaniach , i będzie cała dyskusja
na temat tych wskazań. Ludzie , jeśli usłyszą o tym bardzo
ograniczającym regulaminie , ktoś może powiedzieć :"to w
końcu jest dość logiczne, to nie jest takie złe, może powinniśmy
dla szczególnych przypadków zostawić taką furtkę".
Jakie są
te punkty tego regulaminu?
Po pierwsze,
żądanie pacjenta o eutanazję musi być woluntarystyczne, on nie
może być do tego przymuszany. Pacjent musi być o zdrowych zmysłach.
Żądanie musi być powtarzane. Pacjent musi cierpieć niewyobrażalny
ból. Musi być kilku lekarzy, którzy zgadzają się na eutanazję.
Są formularze rządowe do wypełnienia. Na końcu jeszcze takie
pojęcie, którego Anglicy nie tłumaczą, ale my powiemy, że
jest to siła wyższa . Holenderskie słowo, które oznacza:
"próbowaliśmy wszystkiego, nic więcej nie jesteśmy w
stanie zrobić, to jest jedyne rozwiązanie." Także na logikę
wyglądają one jako trochę ograniczające, prawda? Ale w
praktyce większość lekarzy wszystkie te punkty ignoruje. Jestem
prezydentem Międzynarodowej Federacji Obrońców Życia. Mam
jedno biuro w Ameryce, a drugie biuro przeprowadziliśmy do
Amsterdamu. Ja podjąłem tę decyzję bo tam właśnie zabija się
pacjentów, a ja jestem lekarzem i w ten sposób poznałem także
wielu holenderskich lekarzy. Moi przyjaciele nie uprawiają
eutanazji, ale znają takich, którzy to robią. Także słyszę
najróżniejsze historię z życia. Chciałbym opowiedzieć dwie
takie krótkie historie. Mam takiego przyjaciela, który jest
lekarzem ogólnym w Rotterdamie. Opiekował się starszym małżeństwem,
oni starzeli się, ale mieszkali oboje w swoim domu i opiekowali
się sobą nawzajem. Ten doktor wyjechał na weekend poza miasto W
poniedziałek rano przesłuchał swoją automatyczną sekretarkę
i oto usłyszał głos tej kobiety. Mówiła: "Panie
doktorze, proszę jak najszybciej przyjechać do mnie" - a więc
pojechał. Przywitała go w drzwiach, łzy w oczach i powiedziała:
"Panie doktorze, dlaczego on zabił Johna? John nie chciał
umrzeć". Co się więc tam stało? John zaczął w sobotę
kasłać, w niedzielę wezwali lekarza. On go osłuchał i
stwierdził, że jest wczesna faza zapalenia płuc. Dał mu
zastrzyk i po godzinie człowiek już nie żył. "Dlaczego on
go zabił? John nie chciał umrzeć?"
Inna
historia. Inny z moich przyjaciół przyjął pacjentkę do
szpitala. Zrobili wszystkie testy i w piątek wieczorem w zasadzie
diagnoza była już gotowa. Ma raka, któty zaczął się
rozprzestrzeniać. Także on zaproponował jej, żeby została
przez weekend w szpitalu, a w poniedziałek zrobią posiedzenie i
rozstrzygną, jak ją leczyć. Przyszedł do niej w poniedziałek,
patrzy, a w łóżku jest inna kobieta. Poszedł do ordynatora,
pyta się, na jaki odział przenieśli panią Wanderhof. On na to
powiedział:
"
Dokonaliśmy na niej eutanazji." "Zabiliście ją?"
"No,
ale PANIE DOKTORZE, ONA MIAŁA PRZECIEŻ RAKA, i to już się
rozprzestrzeniało. I tak pewnie nie byłby pan w stanie jej
wyleczyć."
"No
tak, ale ona przecież jeszcze w zeszłym tygodniu na własnych
nogach przyszła do tego szpitala, nie odczuwała bólu."
"No
tak panie doktorze, właściwie ma pan rację, ale ... no,
...potrzebowaliśmy łóżka."
Oba te
zdarzenia były przypadkami, kiedy lekarz zabija pacjenta. Ale w
HolandII te sytuacje są legalne. Zarówno Niemcy jak i Holandia
pokazują to, przed czym chciałem państwa ostrzec. Nie wolno
nigdy pozwolić na to, żeby powstał precedens, żebyśmy mieli
pierwszy przypadek zabicia pacjenta, ponieważ od tego momentu
rozpoczniemy taką równię pochyłą. Oczywiście, my wiemy, że
lekarze w Polsce nie zabijają swoich pacjentów. Także nasi słuchacze
nie muszą się tego obawiać. Moje ostrzeżenie jest innego
rodzaju, nie chciejcie, żeby kiedykolwiek zaczęli. Musimy sobie
przecież zdać sprawę, że ludzkie życie dla jest absolutną
wartością dla Polaków. Życie nie ma relatywnej wartości. W
Polsce ma ono wartość absolutną, jest bezcenne. Jest to świętość
życia. Ale w momencie, kiedy pierwszy pacjent zostanie zabity,
wtedy oznacza to, że przyklejamy cenę do ludzkiego życia. I
wtedy mówimy, że ma ono jednak jakąś względną wartość. Ale
ceny mają to do siebie, że ulegają obniżeniom. I jak będzie
pierwszy przypadek, zaczną zabijać następnych i następnych. I
z tego powodu nie można pozwolić, żeby miało miejsce to
pierwsze zabójstwo. Oczywiście, znacznie więcej można mówić
na temat eutanazji. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na ten
bolesny problem, a potem przejdziemy do pytań.
Kiedy cała propaganda za eutanazją się zaczyna, wtedy media świeckie
bardzo często promują eutanazję, a także IPPF (INTERNATIONAL
PLANNING PARENTHOOD FOUNDATION), i cała armia ludzi która jest
za aborcją, też wtedy za tym idzie. Prawie wszyscy będą wtedy
za eutanazją i będą argumentować, że musi być
zalegalizowane, dlatego że ludzie bardzo cierpią. Straszny,
niewyobrażalny ból! Ból od, którego nie można się uwolnić,
a przecież nikt nie chce bolesnie cierpieć . I potem będą mówić,
że muszą mieć legalną eutanazję, bo to będzie z litości.
Ale w HolandII naprawdę zabijają pacjentów. Zgadnijcie państwo,
jaki % żąda eutanazji na skutek tego, że bleśnie cierpią ?
Tylko 5%. W stanie Oregon od niedawnego czasu jest takie prawo, które
pozwala na eutanazję, jednak przez dwa lata ani razu nie żądano
eutanazji, dlatego że cierpią boleśnie. A jak często dzieje się
to w HolandII? Wiemy że na pięć zgonów jedna śmierć jest na
skutek eutanazji. I wcale się te statystki nie poprawiają, jest
coraz gorzej. Myślę, że to daje nam tematyczne podstawy do
naszych dalszych rozmów.
Słuchaczka:
Tu mówi Angelika z HolandII. Jestem studentką medycyny w
Amsterdamie i właśnie chciałam poprzeć wszystko, co pan doktor
mówi na antenie , bo ja słyszałam nieraz od lekarzy, którzy się
chwalą studentom ilością dokonanych eutanazji. To dzieje się
codziennie. Lekarze domowi wcale nie chcą świadczyć pomocy. W
ciągu 10 lat wydają kilka recept, a poza tym nie pomagają, nie
zapisują lekarstw. Chciałam się zapytać o adres tej federacji
w Amsterdamie, o której pan doktor już mówił.
Dr.
Willke:
Jeszcze wcześniej ta pani pytała się o niepełnoletnich, była
taka sprawa miej więcej dwa lata temu. Nastolatek poszedł do
psychiatry, cierpiał na kliniczną depresję. Chciał skończyć
ze swoim życiem. Psychiatra dał mu truciznę. Wziął ją zatem
i popełnił samobójstwo. Psychiatra trafił przed sąd, został
oskarżony o morderstwo, ale sędzia powiedział, że to była
legalna eutanazja. Przypomnę tu o problemie depresji. Jeśli się
popatrzy na wszystkie samobójstwa świata, 95% popełniają
ludzie, którzy są w klinicznej depresji. Kliniczna depresja jest
chorobą biokliniczną . Może być ona leczona, są na nią
lekarstwa .Jeśli się ją odpowiednio leczy i depresja zniknie,
to żądanie EUTANAZJI TEŻ WTEDY ZNIKA. Jednakże jest legalne
zabijanie nieletnich tylko dlatego, że cierpi na depresję i tego
żądają.
Słuchaczka:
Czy pan doktor dostrzega taką prawidłowość, że wszelkie takie
wypaczenia cywilizacyjne, jakimi są wszystkie totalitaryzmy w tej
postaci zwyrodniałej demokracji, które prowadzą do eutanazji,
aborcji, doprowadzą nie wiadomo do czego jeszcze?. Czy pan dr
potwierdzi, że za podstawę tych zwyrodnień służy kłamstwo i
zgoda na kłamstwo w życiu publicznym? Żeby skutecznie zwalczać
te zwyrodnienia, czy nie należałoby promować prawdę, a kłamstwo
piętnować i eliminować, bez względu na to czy się nam wydaje,
że jest ono dla nas w danej chwili szkodliwe czy nie? Jeśli
podzielimy kłamstwo na szkodliwe i nieszkodliwe, i na to
nieszkodliwe się zgodzimy, to z czasem stanie się one szkodliwe,
doprowadzi do wielkiej szkody. Czy pan się z tym zgodzi?
DR.
Willke:
Myślę, że nauka na ten temat dotarła do nas na bardzo dawno
temu. Mojżesz zniósł to z góry, jest to przykazanie Boże, że
nie powinniśmy kłamać. Nie jesteśmy w stanie rozwiązać kłamstw
innej osoby, opowiadając własne kłamstwa. Tak jak nie jesteśmy
w stanie rozwiązać przemocy używając samemu przemocy. Nie,
musimy zawsze mówić prawdę. Musimy cały czas mówić prawdę.
Zdaję sobie sprawę że nie jesteśmy w stanie wyeliminować
wszystkich kłamstw z życia publicznego, ale Pismo Święte nam mówi,
że to szatan jest ojcem kłamstwa. A my wiemy, że on będzie się
tu kręcił do końca świata. Myślę, że nie powinniśmy używać
metod szatana. Musimy zawsze kontynuować mówienie prawdy, to
jest najlepsza droga.
Słuchacz:
Jeszcze nawiąże do odbytej kiedyś audycji i telefonu z HolandII,
gdy taki młody człowiek zkontatował naszą polskość, że my
nie rozumiemy ile kosztuje opieka nad chorymi, starszymi gdy nie
ma pieniędzy i trzeba coś z tym zrobić. Zastanawiam się, czy są
jakieś powiązania z firmami ubezpieczeniowymi. Może pan doktor
powiedzieć coś na ten temat. Mają w tym jakieś interesy, że
ludzie którzy całe życie płacili emeryturę, przeżywają swoją
starość o wiele krócej. To tyle. Z Panem Bogiem.
Dr.
Willke:
Słyszałem na temat problemów, jakie Polska przechodzi w tej
chwili, jeśli chodzi o służbę zdrowia. Zrozumiałem, że
Polska jest w trakcie transformacji ekonomicznej i społecznej.
Ten stary układ się zmienia, a jak my mówimy po angielsku, ten
nowy system ma jeszcze bóle porodowe i nie wszystko jest na swoim
miejscu. Ten problem, o którym pan mówi, napotykam w każdym
kraju, w którym jestem. Jest oczywistością że wy Polacy
musicie sobie poradzić. Musicie postarać się, żeby każdy
obywatel miał minimalną opiekę zdrowotną na porządnym
poziomie. I myślę, że jest to prawda, że są tacy ludzie, którzy
umierają, którzy mogliby być uratowani, może gdyby dostępna
była terapia, która jest dostępna na świecie. Nawet są
miejsca w USA, gdzie są takie problemy, i tam też powinna nastąpić
pewna korekta. Pytano się, czy to nie jest czasem taka forma
ukrytej eutanazji? Myślę, że nie , ponieważ eutanazja jest
tylko wtedy, gdy pacjent zostaje w sposób celowy zabity przez
lekarza. To jest coś, czemu można jeszcze zapobiec prawnie. To
jest jednoznaczne i celowe działanie. Nie chciałbym, żeby
znaczenie tego słowa uległo ewolucji, aby tego samego słowa używać
do innych znaczeń. Pamiętajmy, że eutanazja jest wtedy, gdy
lekarz zabija pacjenta. Nie używajmy tego słowa do czegoś
innego.
Jeśli
mogę być wyrazicielem myśli naszego słuchacza, on zadał
pytanie, czy czasami firmy ubezpieczeniowe, czy też różne
fundusze emerytalne nie są przypadkiem zainteresowane eutanazją,
aby po prostu później nie wypłacić rent czy emerytur.? Tak to
zrozumiałem. Proszę bardzo.
Pani
Kowalewska
Jeśli chodzi o firmy ubezpieczeń emerytalnych, to sytuacja nie
jest tu w żaden sposób powiązana, ponieważ te fundusze, które
są gromadzone, są dziedziczone. Także niezależnie od tego czy
pacjent żyje czy nie, nie gra to żadnej roli. Natomiast jeżeli
chodzi o ubezpieczenia zdrowotne, to mamy tutaj problem bardzo
poważny i myślę, że tutaj dr Willke może powiedzieć, jak to
wygląda w USA.
Dr Willke
W USA ludzie z reguły wykupują własne ubezpieczenie zdrowotne.
Z reguły jest to płacone przez firmę, w której pracują. Ale
mogą też wykupić na własną rękę. Ale są też tacy ludzie,
którzy przez całe życie nie wykupują ubezpieczenia
zdrowotnego. Ale jest jeszcze opieka społeczna i ci ludzie mogą
trafić do klinik publicznych, albo do szpitala, do tzw.
departamentów dla pacjentów z zewnątrz i tam otrzymują opiekę
medyczną. Także w moim kraju jest pewna opieka dla wszystkich.
Ale jeśli chodzi o firmy ubezpieczeniowe, oczywiście prawdą
jest , że zabić pacjenta jest na pewno taniej, niż leczyć go w
sposób bardzo kosztowny. Jest to taki pośredni sposób, oczywiście
my w Ameryce nie zabijamy pacjentów i myślę, że polscy lekarze
w przyszłości też nie będą tego robić. Ale czasami dana
opieka czy terapia nie jest dostępna. Mogę dać taki przykład
ze stanu Oregon. W momencie kiedy zalegalizowano to zabójstwo z
asystą, departament finansujący służbę zdrowia ogłosił, że
recepty na te trucizny będą bezpłatne. Ale krótko potem ogłosili
też, że ograniczają dopłatę do recept, które były na
preparaty ograniczające ból. Myślę, że ta motywacja jest
oczywista. I to jest niewątpliwie złe.
Archiwum/RM
|